
od zera
Większość budżetów umiera w trzecim tygodniu, bo są zbyt dokładne. Zamiast czterdziestu kategorii proponujemy cztery koszyki i jeden arkusz, do którego zagląda się raz w tygodniu, przy niedzielnej kawie.
Wszystko, co przychodzi co miesiąc i czego nie da się szybko wyłączyć: czynsz albo rata, media, internet, bilety miesięczne, ubezpieczenia.
Jedzenie, chemia, apteka, obiad na mieście. Tu najłatwiej o niespodzianki.
Rzeczy, które na pewno przyjdą, tylko nie co miesiąc: OC, prezenty, urlop. Rozpisujemy je w tekście o wydatkach sezonowych.
Najpierw poduszka finansowa, potem dłuższe cele. Przelew idzie w dniu wypłaty, nie na koniec miesiąca, bo na koniec miesiąca zwykle nic nie zostaje.
Wysokość wypełnienia odpowiada udziałowi koszyka w przykładowym miesiącu poniżej.
Para, dwie pensje, razem 8400 zł na rękę, bez dzieci, mieszkanie na kredyt. To przykład złożony z kilku podobnych arkuszy, a nie konkretne osoby.
Piąta pozycja, pieniądze dla siebie, nie jest fanaberią. Bez niej plan wytrzymuje zwykle do pierwszej kłótni o sweter.
wrzesień · wpływy 8400 zł
Stałe3790 zł
rata kredytu2600 zł
czynsz i media480 zł
internet i dwa telefony140 zł
bilety i paliwo450 zł
ubezpieczenia120 zł
Codzienne2450 zł
jedzenie1900 zł
chemia i apteka250 zł
obiady na mieście300 zł
Sezonowe850 zł
przelew na subkonto850 zł
Na później900 zł
poduszka finansowa900 zł
Dla siebie410 zł
po 205 zł na osobę, bez tłumaczenia się410 zł
zostaje0 zł
każda złotówka ma swoje miejsce, dlatego na końcu jest zero. To dobry wynik.
Ściągnijcie wyciągi z trzech ostatnich miesięcy, ze wszystkich kont, także z tego, do którego jest karta kredytowa.
Zsumujcie same wpływy. Jeśli pensja bywa różna, weźcie najniższą z trzech.
Każdy wydatek przypiszcie do jednego koszyka. Nie myślcie nad żadnym dłużej niż kilka sekund, poprawicie za miesiąc.
Ustawcie w banku dwa stałe przelewy na dzień wypłaty: na sezonowe i na później. Resztę zrobi rutyna.
Kiedy to nie działa
Jeśli po trzech miesiącach codzienne wciąż przekraczają plan o więcej niż 10%, to plan jest nierealny, a nie Wy. Podnosimy wtedy kwotę i szukamy miejsca gdzie indziej, najczęściej w stałych opłatach, o których nikt nie pamięta.
Pierwsze spotkanie, 280 zł